sobota, 28 września 2013

Nowy blog

bloglovciaka2.blogspot.com     - nowy blog z opowiadaniem !!!
                                                               Pozdrawiam Lovciak

piątek, 20 września 2013

Rozdział 25 Koniec

Więc za 2 dni będzie pani mogła... - przerwałam mu w połowie
- Jakiemu dziecku! O czym pan mówi!? - krzyknęłam
- Jest pani w 2 miesiącu ciąży - poinformował mnie
- Ale, jak to? - zapytałam cicho  a z moich oczu wypłynęły łzy
- Zostawię państwa samych - odezwał się po raz ostatni  wyszedł. Spojrzałam na Harrego i na nowo się rozpłakałam
- Kochanie nie płacz, przecież powinniśmy się cieszyć - powiedział do mnie i mnie przytulił
- Na prawdę się cieszysz? - zapytałam szeptem, gdy tylko się trochę uspokoiłam.
- A co mam robić, przecież nie będę płakać, chyba że ze szczęścia. - powiedział i spojrzał mi głęboko w oczy
- Kocham Cię  - szepnęłam 
- Ja Ciebie też- powiedział i mnie pocałował. Nasze języki tańczyły ze sobą, jednak nie trwało to długo bo przerwało nam chrząkanie
- Przepraszamy że przeszkadzamy  -usłyszałam głos Nialla i szybko odtrąciłam Harrego od siebie
- Hej - odezwałam się i otarłam twarz z moich wcześniejszych łez
- Co się stało że płakałaś? - zapytał jak zwykle bardzo spostrzegawczy Liam
- Nic - odparłam i uśmiechnęłam się do nich promiennie - Po prostu mam najlepszego chłopaka pod słońcem - odparłam
- Się wie - odparł Harry i wszyscy wybuchli śmiechem
- A tak na serio, nie chcecie nam nic powiedzieć? - zapytała Perrie z uśmiechem
- Yyy... No dobra - powiedziałam i od raz ujrzałam na twarzach dziewczyn ogromny uśmiech. Po chwili były przy mnie i nam gratulowały
- Powiecie w końcu? - zapytał zniecierpliwiony Louis
- Jestem w ciąży - powiedziałam i po chwili wszyscy mnie ściskali.
- Dziewczynka czy chłopak? Jak dacie na imię? Który miesiąc? Będziecie dalej z nami mieszkać co nie? - i tysiąc innych pytań wypowiedzianych przez naszego kochanego Louisa
- Tak, będziemy dalej mieszkać razem - odparłam z śmiechem,
- Uff... A teraz jak się czuje nasza mamuśka  - zapytał z śmiechem, ale po chwili się uciszył bo rzuciłam w niego poduszką 
- Dobrze  - odparłam


*** 7 miesięcy później ***

2 tygodnie temu urodziła nam się zdrowa silna dziewczynka... Ehh.. Normalnie sobowtór Harrego w płci damskiej, ale oczy ma po mnie :) 
Gdy tylko wyszłam z małą ze szpitala w domu miałam miłą niespodziankę, poszłam do swojego pokoju gdzie ujrzałam go zupełnie przemeblowany, idealny pokój dla dziewczynki. Tylko zostało jedno ale... Gdzie ja mam spać, wtedy pojawił się Harry i pociągnął mnie w stronę swojego pokoju, otworzył drzwi a mi ukazało się duże, nowe łóżko, duża szafa i niedaleko łóżka łóżeczko dla naszego szkraba. Ten dzień chyba bd wspominać do końca życia.

- Kochanie? Jesteś spakowana? - zapytał mnie Harry wchodzący do pokoju
- Tak, już już - odparłam w zapięłam swoją walizkę
- Wiesz że jedziemy tylko na tydzień? - zapytał
- Wiem, wiem - odparłam
- To dobrze - powiedział, wziął moją walizkę do jednej ręki, a do drugiej chwycił nosidełko z Emily
Dzisiaj jedziemy na tydzień do jego rodziców. Szczerze bardzo się denerwuję. Będę się z nimi widziała dopiero 2 raz, ale w końcu i tak to by nastąpiło...



wtorek, 17 września 2013

Rozdział 24

Gdy tylko Will wyszedł wraz z Harrym udaliśmy się do mojego pokoju.
- Dlaczego znowu opuszczasz lekcję?? - zapytał gdy tylko drzwi się zamknęły. Zbyłam jego pytanie i położyłam się na łóżku - Pytałem się o coś - powiedział poważnie i gdy tylko spojrzałam w jego oczy widziałam złość.
- Nie ty jedyny - odparłam i uśmiechnęłam się pod nosem. Podeszłam do niego, usiadłam mu na kolanach i go pocałowałam. Gdy tylko poczułam że odwzajemnił, na chwilę się od niego oderwałam i ściągnęłam jego koszulkę
- Może sobie darujmy tą kolację? - zapytał, ściągnął moją koszulkę która chwilę później wylądowała w kącie i na powrót mnie pocałował. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Po wszystkim leżeliśmy wtuleni w siebie
- Kocham Cię - szepnęłam
- Ja ciebie też - odparł i mnie pocałował
Po chwili wtuleni w siebie zasnęliśmy

**** 2 Miesiące później ****
Zeszłam na dół, do kuchni gdzie Harry przygotowywał dla wszystkich śniadanie. Usiadłam przy stole wraz z resztą i czekałam cierpliwie. Gdy tylko spojrzałam na to co miałam na talerzu, do tego zapach szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Jedzenie wyglądało przepysznie, ale nie mogę
- Kochanie, co się dzieje? - zapytał Harry dobijając się do drzwi z łazienki
- Nic, już wszystko ok, zaraz wyjdę - powiedziałam gdy było już po wszystkim. Ogarnęłam się trochę i wyszłam, nie poszłam jednak do kuchni a do salonu.
- Kate, co się dzieje - zapytała wchodząca Eleanor do salonu.
- Nic, po prostu źle się poczułam - odparłam
- Powiedźmy że ci wierzę - odparła, usiadła obok mnie i razem zaczęłyśmy oglądać.
- Harry? Przyniesiesz mi lody czekoladowe z lodówki? - krzyknęłam
- nie mamy - odkrzyknął
- Dobra - powiedziałam obrażona i udałam się do swojego pokoju.

W salonie rozmowa Eleanor i Perrie
- Nie sądzisz że KAte.. - Eleanor nie dokończyła
- nie wiem, właściwie możliwe, może powinnyśmy z nią porozmawiać - powiedziała
- Może później, wyciągniemy ją gdzieś i porozmawiamy na spokjnie -- powiedziała Perrie
- Ok

** Kate **
Nie wiem co się ze mną dzieje, co chwilę mam ochotę na coś innego, dzisiaj obraziłam się na Harrego dlatego że nia ma w domu lodów. Kto normalny tak robi? No kto? Postanowiłam zejść na dół i go przeprosić, weszłam do kuchni gdzie stał do mnie odwrócony tyłem i opierał się o blat. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
- Przepraszam - szepnęłam szybko odwrócił się w moją stronę
- Nic się nie stało - powiedział i mocno mnie przytulił, a mi przed oczami zaczęło się robić ciemno. Ostatnie co pamiętam to przerażoną minę Harrego.

Otworzyłam delikatnie oczy i od razu je zamknęłam, bo światło które było w pomieszczeniu raziło mnie w oczy. Po chwili ponowiłam próbę i było lepiej. Rozejrzałam się po pokoju, wszędzie biało, nie trudno się domyślić że jestem w szpitalu. Po chwili drzwi do sali się otworzyły i ujrzałam w nich Harrego. 
- Co się stało? - zapytałam, 
- Zemdlałaś- powiedział
- Przepraszam - powiedziałam
- Za co ? - zapytał nie wiedząc o co chodzi
- Za problem które stwarzam - powiedziałam 
- Na razie nie widzę problemów, tylko samo szczęście - powiedział
- O czym ty mówisz?- zapytałam
- Kocham Cię - powiedział i po chwili do sali wszedł lekarz
- Dzień Dobry, dobrze że się pani obudziła. Dziecku nic na szczęście nie jest, więc za 2 dni będzie mogła pani ...

piątek, 6 września 2013

Rozdział 23

Na samym początku piszę że nie mam zielonego, różowego czy kij wie jakiego : P pojęcia jak długi rozdział wyjdzie i jesli bd krótki to przepraszam / Lovciak

- Co ty tu robisz?-  zapytałam patrząc prosto w ego oczy
- Chodzę do szkoły- odparł najzwyczajniej w świecie. - A ty? - zwrócił się do mnie
- Yyy... ja też... - odparłam 
- Miło - odparł z uśmiechem i patrzał w moje oczy. W końcu nie wytrzymałam i rzuciłam mu się w ramiona.
- Wiesz jak ja się stęskniłam? - zapytałam po polsku
- Ja też - odparł i zamknął mnie w swoich ramionach. Wtuliłam twarz w jego pierś i wąchałam jego perfum.. Muszę przyznać że się zmienił, ma kaloryfer jak zdążyłam wyczuć, zapuścił trochę swoje blond włosy
- Jak mogłeś? - zapytałam a moje oczy momentalnie się zrobiły mokre.
- Wiem że moje słowa są teraz nic nie warte, ale Przepraszam - szepnął i mocniej mnie przytulił. Teraz nie obchodziło mnie że wszyscy wokół patrzą się na nas...
- Will... Nie  zostawisz mnie już nie?-  zapytałam
- Nie zostawię - powiedział i pocałował mnie  w głowę.
- Chodź, idziemy do mnie - powiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia ciągnąc go za sobą
- Gdzie zniknęła moja grzeczna Kate, która nie opuszcza lekcji? - zapytał i gdy spojrzałam na niego uniósł jedną brew do góry
- Nie ma już - odparłam oschle
- Ej! Kate - stój - powiedział poważnie i zatrzymał mnie. Spojrzałam na niego mokrymi już oczami- Co się dzieje? - zapytał
- Nic -odparłam oschle i zaczęłam szukać papierosów  w torbie. Wyciągnęłam jednego i zapaliłam, jednak nie na długo bo Will wyciągnął go mi z ręki, rzucił na ziemię i zdeptał. - I co robisz?-  wydarłam się na niego.
- Kate uspokój się - powiedział łagodnie
- Nie, nie uspokoję się, nie będziesz mi mówił co mam robić a co nie! - krzyknęłam i ruszyłam przed siebie, jednak długo nie szłam bo zobaczyłam biegnących w moją stronę paparazzi. 
- Kate, chodź tędy - powiedział Will i pociągnął mnie w stronę nieopodal stojącego ścigacza. Podał mi szybko kask, który założyłam i pojechaliśmy w nieznanym mi kierunku. Po 10 minutach jazdy zatrzymaliśmy się. 
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam zdejmując kask
- U mnie - odpowiedział najzwyczajniej w świecie
- Aha - mruknęłam - Dzięki - szepnęłam
- Co? - zapytał ze śmiechem.
- Przepraszam  - powtórzyłam trochę głośniej
- Spoko, wiesz że nie umiem się na ciebie gniewać - powiedział, odwrócił się w moją stronę i mnie przytulił.
- Jedziemy do mnie?  -zapytałam - Poznasz chłopaków - powiedziałam
- Mieszkasz z samymi chłopakami?  - zapytał unosząc jedną brew w górę.
- No z 5 chłopakami i 2 dziewczynami - odparłam
- No, no, no będę zazdrosny - powiedział z śmiechem
- No i masz o co - powiedziałam i pokazałam mu język - A tak na serio, jedziemy? - zapytałam
- Prowadź - powiedział
- Poważnie? - zapytałam z błyskiem w oku
- Wiesz co, teraz zastanawiam się czy dokonałem słusznego wyboru, ale już za  późno
- No to jedziemy - wsiadłam z przodu, Will dał mi parę wskazówek jak mam ruszyć itp i po 15 minutach byliśmy pod domem, z kąt od razu wybiegł Harry
- Czy ty ogłupiałaś, zrywasz się z lekcji i na dodatek jeździsz tą bestią - wydarł się na mnie
- Wj spokojnie-  powiedziałam i dotknęłam, czułam jak jego mięśnie się rozluźniają - Nic mi nie jest, przepraszam za szkołę, a tak w ogóle Will - HArry  - przedstawiłam im sobie  - Will, to mój przyjaciel  z polski, kiedyś ci opowiem - powiedziałam
- No to jak tak, to wchodźcie - powiedział Harry. Było widać że polubił Willa, ale było też widać tą nutkę zazdrości...
Może być, przepraszam że takie krótkie ale jestem padnięta ;(

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 22

*** Poniedziałek ***
6.50
- Kate, obudź się - usłyszałam marudzenie nad uchem.
- Jeszcze chwila - mruknęłam i zakryłam się kołdrą
- Nie, wstawaj - powiedział Harry i zabrał mi kołdrę
- Ty...- mruknęłam. Zwlekłam się z łóżka wzięłam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic na rozbudzenie, posmarowałam ciało balsamem truskawkowym, ubrałam się i zaczęłam robić makijaż. Włosy rozczesałam i wyszłam z łazienki. 
- Dzisiaj idę sama do szkoły - powiedziałam
- Ej... A co jeśli po drodze cię ktoś porwie albo - zaczął gadać jak katarynka, jednak szybko przerwałam mu to całusem
- Nic mi się nie stanie, przez tyle dni siedziałam w domu to teraz chociaż daj mi wyjść - powiedziałam, wzięłam torbę i zeszłam na dół, gdzie zastałam Perrie.
- Hej - przywitałam się z nią całusem w policzek, wyciągnęłam z lodówki sok pomarańczowy i usiadam przy stole
- Hej, dzisiaj do szkoły?-  zapytała
- Niestety - westchnęłam- Jednak dzisiaj jadę sama, nie mam zamiaru znowu mieć tak jak ostatnio - odparłam i podparłam głowę.
- Na pewno nie chcesz żebym cię podwiózł? - zapytał wchodzący Harry.
- Na 1000 procent - mruknęłam i zamknęłam oczy
- No to zbieraj się jak chcesz zdążyć - odezwał się, spojrzałam na niego wzrokiem który spokojnie mógłby zabijać, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Szłam spokojnym krokiem w stronę budynku którego tak nienawidziłam.
Weszłam spokojnie do środka i wszystkie oczy zwróciły się w moją stronę. Nie przejęłam się zbytnio i wolnym krokiem szłam w stronę gabinetu dyrektora. Zapukałam i nie czekając na pozwolenie weszłam
- Dzień Dobry - powiedziałam obojętnie
- Dzień Dobry kto do nas zawitał - powiedział ironicznie.
- Mhm... Mogę prosić o plan lekcji?-  zapytałam nie zmieniając tonu.
- Tak, proszę - powiedział wyciągając kartkę z biurka i podając ją mi,.
- Dziękuję - powiedziałam od niechcenia i wyszłam. Spojrzałam na dostaną kartkę. 
- Chemia - mruknęłam. Choć może nie będzie tak źle. Szłam zapatrzona w plan do momentu aż na kogoś wpadłam - CO ty tu robisz? - zapytałam patrząc w jego oczy...