wtorek, 17 września 2013

Rozdział 24

Gdy tylko Will wyszedł wraz z Harrym udaliśmy się do mojego pokoju.
- Dlaczego znowu opuszczasz lekcję?? - zapytał gdy tylko drzwi się zamknęły. Zbyłam jego pytanie i położyłam się na łóżku - Pytałem się o coś - powiedział poważnie i gdy tylko spojrzałam w jego oczy widziałam złość.
- Nie ty jedyny - odparłam i uśmiechnęłam się pod nosem. Podeszłam do niego, usiadłam mu na kolanach i go pocałowałam. Gdy tylko poczułam że odwzajemnił, na chwilę się od niego oderwałam i ściągnęłam jego koszulkę
- Może sobie darujmy tą kolację? - zapytał, ściągnął moją koszulkę która chwilę później wylądowała w kącie i na powrót mnie pocałował. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Po wszystkim leżeliśmy wtuleni w siebie
- Kocham Cię - szepnęłam
- Ja ciebie też - odparł i mnie pocałował
Po chwili wtuleni w siebie zasnęliśmy

**** 2 Miesiące później ****
Zeszłam na dół, do kuchni gdzie Harry przygotowywał dla wszystkich śniadanie. Usiadłam przy stole wraz z resztą i czekałam cierpliwie. Gdy tylko spojrzałam na to co miałam na talerzu, do tego zapach szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Jedzenie wyglądało przepysznie, ale nie mogę
- Kochanie, co się dzieje? - zapytał Harry dobijając się do drzwi z łazienki
- Nic, już wszystko ok, zaraz wyjdę - powiedziałam gdy było już po wszystkim. Ogarnęłam się trochę i wyszłam, nie poszłam jednak do kuchni a do salonu.
- Kate, co się dzieje - zapytała wchodząca Eleanor do salonu.
- Nic, po prostu źle się poczułam - odparłam
- Powiedźmy że ci wierzę - odparła, usiadła obok mnie i razem zaczęłyśmy oglądać.
- Harry? Przyniesiesz mi lody czekoladowe z lodówki? - krzyknęłam
- nie mamy - odkrzyknął
- Dobra - powiedziałam obrażona i udałam się do swojego pokoju.

W salonie rozmowa Eleanor i Perrie
- Nie sądzisz że KAte.. - Eleanor nie dokończyła
- nie wiem, właściwie możliwe, może powinnyśmy z nią porozmawiać - powiedziała
- Może później, wyciągniemy ją gdzieś i porozmawiamy na spokjnie -- powiedziała Perrie
- Ok

** Kate **
Nie wiem co się ze mną dzieje, co chwilę mam ochotę na coś innego, dzisiaj obraziłam się na Harrego dlatego że nia ma w domu lodów. Kto normalny tak robi? No kto? Postanowiłam zejść na dół i go przeprosić, weszłam do kuchni gdzie stał do mnie odwrócony tyłem i opierał się o blat. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
- Przepraszam - szepnęłam szybko odwrócił się w moją stronę
- Nic się nie stało - powiedział i mocno mnie przytulił, a mi przed oczami zaczęło się robić ciemno. Ostatnie co pamiętam to przerażoną minę Harrego.

Otworzyłam delikatnie oczy i od razu je zamknęłam, bo światło które było w pomieszczeniu raziło mnie w oczy. Po chwili ponowiłam próbę i było lepiej. Rozejrzałam się po pokoju, wszędzie biało, nie trudno się domyślić że jestem w szpitalu. Po chwili drzwi do sali się otworzyły i ujrzałam w nich Harrego. 
- Co się stało? - zapytałam, 
- Zemdlałaś- powiedział
- Przepraszam - powiedziałam
- Za co ? - zapytał nie wiedząc o co chodzi
- Za problem które stwarzam - powiedziałam 
- Na razie nie widzę problemów, tylko samo szczęście - powiedział
- O czym ty mówisz?- zapytałam
- Kocham Cię - powiedział i po chwili do sali wszedł lekarz
- Dzień Dobry, dobrze że się pani obudziła. Dziecku nic na szczęście nie jest, więc za 2 dni będzie mogła pani ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz