piątek, 6 września 2013

Rozdział 23

Na samym początku piszę że nie mam zielonego, różowego czy kij wie jakiego : P pojęcia jak długi rozdział wyjdzie i jesli bd krótki to przepraszam / Lovciak

- Co ty tu robisz?-  zapytałam patrząc prosto w ego oczy
- Chodzę do szkoły- odparł najzwyczajniej w świecie. - A ty? - zwrócił się do mnie
- Yyy... ja też... - odparłam 
- Miło - odparł z uśmiechem i patrzał w moje oczy. W końcu nie wytrzymałam i rzuciłam mu się w ramiona.
- Wiesz jak ja się stęskniłam? - zapytałam po polsku
- Ja też - odparł i zamknął mnie w swoich ramionach. Wtuliłam twarz w jego pierś i wąchałam jego perfum.. Muszę przyznać że się zmienił, ma kaloryfer jak zdążyłam wyczuć, zapuścił trochę swoje blond włosy
- Jak mogłeś? - zapytałam a moje oczy momentalnie się zrobiły mokre.
- Wiem że moje słowa są teraz nic nie warte, ale Przepraszam - szepnął i mocniej mnie przytulił. Teraz nie obchodziło mnie że wszyscy wokół patrzą się na nas...
- Will... Nie  zostawisz mnie już nie?-  zapytałam
- Nie zostawię - powiedział i pocałował mnie  w głowę.
- Chodź, idziemy do mnie - powiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia ciągnąc go za sobą
- Gdzie zniknęła moja grzeczna Kate, która nie opuszcza lekcji? - zapytał i gdy spojrzałam na niego uniósł jedną brew do góry
- Nie ma już - odparłam oschle
- Ej! Kate - stój - powiedział poważnie i zatrzymał mnie. Spojrzałam na niego mokrymi już oczami- Co się dzieje? - zapytał
- Nic -odparłam oschle i zaczęłam szukać papierosów  w torbie. Wyciągnęłam jednego i zapaliłam, jednak nie na długo bo Will wyciągnął go mi z ręki, rzucił na ziemię i zdeptał. - I co robisz?-  wydarłam się na niego.
- Kate uspokój się - powiedział łagodnie
- Nie, nie uspokoję się, nie będziesz mi mówił co mam robić a co nie! - krzyknęłam i ruszyłam przed siebie, jednak długo nie szłam bo zobaczyłam biegnących w moją stronę paparazzi. 
- Kate, chodź tędy - powiedział Will i pociągnął mnie w stronę nieopodal stojącego ścigacza. Podał mi szybko kask, który założyłam i pojechaliśmy w nieznanym mi kierunku. Po 10 minutach jazdy zatrzymaliśmy się. 
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam zdejmując kask
- U mnie - odpowiedział najzwyczajniej w świecie
- Aha - mruknęłam - Dzięki - szepnęłam
- Co? - zapytał ze śmiechem.
- Przepraszam  - powtórzyłam trochę głośniej
- Spoko, wiesz że nie umiem się na ciebie gniewać - powiedział, odwrócił się w moją stronę i mnie przytulił.
- Jedziemy do mnie?  -zapytałam - Poznasz chłopaków - powiedziałam
- Mieszkasz z samymi chłopakami?  - zapytał unosząc jedną brew w górę.
- No z 5 chłopakami i 2 dziewczynami - odparłam
- No, no, no będę zazdrosny - powiedział z śmiechem
- No i masz o co - powiedziałam i pokazałam mu język - A tak na serio, jedziemy? - zapytałam
- Prowadź - powiedział
- Poważnie? - zapytałam z błyskiem w oku
- Wiesz co, teraz zastanawiam się czy dokonałem słusznego wyboru, ale już za  późno
- No to jedziemy - wsiadłam z przodu, Will dał mi parę wskazówek jak mam ruszyć itp i po 15 minutach byliśmy pod domem, z kąt od razu wybiegł Harry
- Czy ty ogłupiałaś, zrywasz się z lekcji i na dodatek jeździsz tą bestią - wydarł się na mnie
- Wj spokojnie-  powiedziałam i dotknęłam, czułam jak jego mięśnie się rozluźniają - Nic mi nie jest, przepraszam za szkołę, a tak w ogóle Will - HArry  - przedstawiłam im sobie  - Will, to mój przyjaciel  z polski, kiedyś ci opowiem - powiedziałam
- No to jak tak, to wchodźcie - powiedział Harry. Było widać że polubił Willa, ale było też widać tą nutkę zazdrości...
Może być, przepraszam że takie krótkie ale jestem padnięta ;(

1 komentarz: