piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 1

- Mamo, dlaczego mi to robisz ! - krzyknęłam gdy moja matka kolejny raz przypomniała mi o wyjeździe
- Jakbyś zachowywała się jak normalna nastolatka to bym cię nie wysyłała do siostry, może ona jakoś da sobie z tobą radę
- A wal się - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się z płaczem na łóżko.
- Katarzyno! wróć tutaj, nie skończyłam - krzyczała z dołu, jednak ja nadal ją mam głęboko w d*pie.
Tak... Nazywam się Kasia, mam 17 lat...niestety.. Już wszsytko wyjaśniam. W zeszłym tygodniu moja matka przyłapała mnie jak wraz z moim obecnie już byłym chłopakiem paliłam i piłam za szkołą. Zrobiła mi wielką aferę, niestety na dworze się nie skończyło, od razu jak przyszłam do domu ona zaczęła gdzieś dzwonić. Na następny dzień oznajmiła mi ze wyjeżdźam do mojej siostry do Londynu. Kompletny koszmar, ona sobie ze mną nie radzi i od razu mnie oddaje. Może jakby poświęcała mi więcej czasu...
- Katarzyno, powtarzam ostatni raz!!! - znowu krzyk mojej matki, chodź nie wiem czy mogę ją tak nazwać.
Wstałam z łóżka i zeszłam na dół
- No i czego się drzesz? - zapytałam, teraz już mi było wszystko jedno
- Odzywaj się jakoś - powiedziała - Usiądź
- Pff... postoje - powiedziałam obojętnie
- Jutro o 11 masz samolot więc radzę ci się spakować i iść spać - powiedziała
- Tsaa... mruknęłam
- Chociażby siłą miałabym cię tam zaciągnąć poleciśz do tego Londynu, czy ci się to podoba czy nie - powiedziała
- Mhmm.. marzenia - mruknęłam i poszłam do swojego pokoju. - Wolę mieszkać z Kamilą niż z nią. - powiedziałam do siebie
Wyciągnęłam wielką walizkę i zaczęłam do niej wkładać ciuchy. Gdy jedną spakowałam wyciągnęłąm drugą i tam spakowałam jakieś tam drobiazgi, jak kosmetyki itp, itd. 
Gdy skończyłam się pakować była godzina 23.46. Wzięłam moją piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, przebrałam się w moją piżamę i poszłam się położyć, na sen długo nie musiałam czekać aż nadejdzie...

- Kaśka, wstawaj - usłyszałam ryk mojej matki
- A wal się - powiedziałam i zakryłam poduszką uszy
- Katarzyno, schodź na obiad - usłyszałam kroki zbliżające się do mojego pokoju.
- Boże... już wstałam - usiadłam na łóżku i przetarłam oczy. Przeciągnęłam się i podeszłam do fotela gdzie zostawiłam wczoraj ubrania które dzisiaj ubiorę, a są to miętowe rurki, biała bokserka i czarne vans'y. Wzięłam moją szczoteczkę do zębów i poszłam do łazienki, szybko się umyłam, ubrałam, umalowałam i poszłam na dół do kuchni, wyciągnęłam z lodówki sok i wypiłam go. 
- Zjedz coś - powiedziała twardo 
- Nie dzięki - mruknęłam i wyminęłam ją w drzwiach by iść po moje walizki. 
- Twoja siostra będzie miała na konto kasę ode mnie dla ciebie przelewaną więc jak coś to zgłoś się do niej - powiedziała
- Taaa.... dzięki - mruknęłam i poszłam po moje walizki które chwilę później znalazły się na dole
- JEdziemy - powiedziała i poszła do samochodu. Zabrałam walizki, spakowałam je do samochodu i usiadłam z tyłu, wsadzając słuchawki do uszu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz