piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 4

Gdy Cami wyszła z pokoju zaczęłam się rozpakowywać, chciałam w spokoju to zrobić i położyć się by może w końcu się wyspać, jednak cisz długo nie trwała. Z pokoju obok zaczęła płynąc głośna muzyka. Cała wkurzona wstałam z nad otwartej walizki i udałam się do pokoju, jak się wcześniej dowiedziałam Harrego.
Zaczęłam walić w drzwi jednak nikt nie otwierał, postanowiłam że wejdę i postaram mu przemówić do rozsądku. Otworzyłam drzwi i weszłam, chłopak siedział do mnie tyłem. Podeszłam do grającego sprzętu i go wyłączyłam
- Co do chol... - nie dokończył gdy zobaczył kto wyłączył sprzęt - Co ty robisz !? - wydarł się na mnie
- Po pierwsze nie krzycz na mnie! - podniosłam głos - A po drugie w tym domu mieszkają też inni i mimo że nie uśmiecha mi się tutaj przychodzić nie mam zamiaru rozpoczynać życia tutaj z bólem głowy . - powiedziałam spokojniej
- A ch*j mnie to obchodzi jak zaczniesz ten dzień, życie czy co tam chcesz- powiedział obojętnie
- A powinno, nie włączaj tego - powiedziałam i wyszłam z jego pokoju trzaskając drzwiami.
Weszłam do swojego pokoju i wznowiłam rozpakowywanie. A trochę tego miałam, na pierwszy ogień poszły ubrania, a później inne rzeczy. Skakałam po prostu z radości że mam własną łazienkę.
Puste walizki wsadziłam pod łóżko, na którym chwilę potem się położyłam. Zaczęłam się zastanawiać, jak będzie wyglądać moje życie tutaj.
- Fajki - przypomniało mi się, zerwałam się z łóżka i pobiegłam na dół. - Masz? - zapytałam Cami, gdy tylko znalazłam się w salonie.
- Mam, mam -zaśmiała się i zaczęła szperać w torebce w poszukiwaniu ich
- Masz - powiedziałam podając mi paczkę.- o ci pewnie też się przyda- podała mi zapalniczkę -
-Taa, dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem. Wszystkie pary oczu były skierowane na mnie
- Palisz? - zapytał blondynek
- Taa... a co? - zapytałam
- Nic, nic - odpowiedział 
- Gdzie mogę ? - uniosłam lekko paczkę w górę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz