piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 11

Zjadłam obiad i bez żadnych przeszkód poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w wygodniejsze ubrania, a mianowicie dres. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w dres i postanowiłam iść zapalić. Wzięłam fajki, zapalniczkę i poszłam na taras,  gdzie spotkałam Zayna
- A ty znowu tutaj?- zapytał
- Nom... a co? - zapaliłam papierosa 
- Nic - odpowiedział, zgasił swoją fajkę i wszedł do domu.
Dokończyłam moją i poszłam w jego ślady. Weszłam na górę, do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Powieki miałam ciężkie i po chwili mi się zamknęły...

- Hej, obudź się kolacja - wołał mi nad uchem delikatny głos - Kate, obudź się

- Jeszcze chwila.. - mruknęłam i zakryłam się poduszką
- Dobra sama chciałaś - powiedział. Wziął mnie na ręce razem z moją poduszką i zaczął iść. Odchyliłam delikatnie powieki by zobaczyć kto to taki. Harry... ale terazmnie to zbytnio nie obchodziło. Wzięłam przytuliłam się bardziej do poduszki i zamknęłam oczy.
- Widzę że wstała - powiedział Louis przez śmiech
- Taa... a nie widzisz? - zapytał Harry i usiadł na krześle ze mna na kolanach.
- Czyli dzisiaj nie śpi z tobą w łóżku tylko w twoich ramionach- teraz usłyszałam śmiech Nialla
- Spadajcie - mruknęłam i  wtuliłam się w poduszkę
- Ej, zjedz kolację i pójdziesz spać, ok? - wyszeptał mi Harry do ucha - Nawet cię zaniosę - powiedział
- Ok - wstałam z jego kolan, gdy to powiedział i zaczęłam zajadać przygotowane kanapki. Zjadłam 2 i miałam dość
- Harry - wyciągnęłam ręce w jego stronę.
- Już - powiedział i wziął mnie na ręce i ruszył w stronę schodów - Ja przyjdę później - szepnął mi do ucha
- Nie musisz - mruknęłam 
- Muszę - powiedział. Gdy byliśmy już w pokoju położył mnie na łóżku i wyszedł, a ja otwarłam oczy. Zaraz, zaraz... to nie jest mój pokój, gdzie on mnie do cholery jasnej przyniósł. Spojrzałam    na komodę pod oknem, stoją tam zdjęcia. Na jednym Harry jest z rodzinką, na drugim sam, kolejne zdjęcie jest z x-factor i jeszcze kilka innych. Pokój ogółem był duży, trochę większy niż mój, na środku stoi łóżko na którym obecnie leżę, pod oknem niskie komody, na przeciwko okna duża szafa, a obok szafy drzwi, jak się domyślam do łazienki. Położyłam się teraz wygodnie na plecach i wpatrywałam się teraz w sufit. Nie wiem ile tak leżałam, ale po pewnym czasie usłyszałam jak drzwi się otwierają i szybko udawałam że śpię
- Widziałem - odezwał się Loczek i zaczął się śmiać
- I z czego się śmiejesz? - zaptałam
- Z ciebie - powiedział
- Wal się - powiedziałam - Ale nie mnie - dodałam szybko, przypominając sobie wcześniejsze słowa.
- Heh, nie - odpowiedział
- Pójdę pod prysznic i zaraz będę - powiedział i zniknął za drzwiami łazienki. Ułożyłam się wygodnie na plecach i próbowałam zasnąć, jednak na marne, oczy nie chciałby mi się zamknąć. Iść do swojego pokoju nie ma sensu, bo jak zasnę toi tak mnie tutaj pewnie przyniesie...
- Jestem - powiedział gdy wyszedł z łazienki
- Już? - zdziwiłam się
- nom... minęło 30 minut  - powiedział do mnie, a ja patrzałam na niego jak na wariata
- No i co się tak gapisz? -zapytał
- Nic, nic - szybko odwróciłam wzrok w drugą stronę i poczułam że na moich policzkach pojawiają się rumieńce. Harry położył się za mną i przytulił się do moich pleców. Chwilę myślałam że w moim brzuchu jest jakie tornado. 
- Dobranoc - powiedział
- Dobranoc, ale mógłbyś mnie puścić - powiedziałam jednak on nie reagował - Harry, wiem że nie śpisz, puść mnie - powiedziałam i próbowałam się wyrwać jednak on był silniejszy-Zabiję cię kiedyś - powiedziałam
- Taa...też cię kocham - wymruczał i jeszcze mocniej się przytulił
- Spadaj - powiedziałam i próbowałam zasnąć, jednak nadal nic.
- Harry, idę się napić - powiedziałam'
- Czekaj, przyniosę ci - powiedział
- Ale ja jeszcze do toalety muszę - powiedziałam
- No to idź, a ja idę
- Ale ja mogę sama - powiedziałam
- Nie będziesz chodzić sama - powiedział
- Nawet do toalety?  - zapytałam
- Nawet - powiedział i zaczął się śmiać
- Dobra, to dobranoc - chyba wyczuł że wcale nie chce iść nigdzie tylko do swojego pokoju.
Zamknęłam oczy i wreszcie nadszedł upragniony sen.

Rano obudziłam się wtulona w Loczka... chwila, chwila co!? Szybko się od niego odsunęłam i usłyszałam śmiech

- Wygodnie było? - zapytał i nadal się śmiał
- Nie - powiedziałam i pokazałam mu język.
- Wiesz ty co? - zapytał niby urażony - Jakby było nie wygodnie to byś się tak nie tuliła -powiedział - I fajnych rzeczy się dowiedziałem przez sen - powiedział i zaczął się śmiać
- Co!? - zapytałam - Co ja gadałam -zapytałam już trochę cisze. Szczerze bałam się usłyszeć co mu nagadałam
- No wiesz, najpierw kazałaś mi nie odchodzić, później powiedziałaś że zrobisz wszystko żebym cię nie zostawiał - i tu zaczął się śmiać
- Głupek
- Warto było widzieć twoją minę - powiedział i nadaj się śmiał...

Podoba wam się???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz